Stary Gimbus
to ja, jak i wszyscy wy. Jest to jednocześnie najpiękniejszy okres w moim
życiu, jak i najgorszy. Najgorszy, bo muszę na gwałt szukać sobie dobrej szkoły
i w tym momencie mam ostry majndfak (tak, fonetycznie!)
Jedni mówią,
żebym szła do liceum bo to, bo tamto, drudzy żeby do technikum no bo przecież
będę mogła napisać maturę i od razy będę miała jakiś tam zawód.
Co ja o tym
myślę? Ano to, że chciałabym iść do liceum, na profil humanistyczny z językiem
hiszpańskim, gdyż w przyszłości planuję studiować filologię hiszpańską
(oczywiście tylko wtedy, jeżeli nie dostanę się do łódzkiej szkoły
telewizyjnej). Chcieć to ja oczywiście mogę, ale problem w tym, że nie wiadomo,
czy mnie w ogóle przyjmą. Egzaminy poszły mi niby dobrze, ale i tak pewnie
okaże się, że gorzej być nie mogło, między innymi przez moją boską matematykę
oraz chemię i fizykę.
Nie będę wam
truła.
Wy też macie
taki problem zapewne i wszyscy siedzimy w tym gównie razem. Masakra jakaś.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz